Święta Zmartwychwstania Pańskiego 2019 - życzenia Komendanta Głównego


       "A oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. …Anioł zaś przemówił do niewiast: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak zapowiedział. Przyjdźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem."
Mt 28, 2-7

      Skaut Króla jest Dzielny w obliczu niebezpieczeństwa, krytyki, groźby. Pójdźmy za rozkazem anioła ogłaszającego zmartwychwstanie Jezusa niewiastom i głośmy światu, że Jezus Zmartwychwstał a my razem z Nim!
       Nasz Król Jezus Chrystus Zmartwychwstał! On żyje!
Życzę wszystkim skautom i instruktorom głębokiego przeżycia Triduum Paschalnego, wiernego czuwania przy Grobie Pańskim oraz głośnego i radosnego Hosanna w czasie procesji rezurekcyjnej.

hm. Paweł Chwiłkowski
Komendant Główny SK

Róża życia - film konkursowy dh Danusi i dh Emilki



Film RÓŻA ŻYCIA

                Zwykły, żeby nie powiedzieć nudny dzwonek budzi nastolatkę. Ranek po imprezie. Po imprezie na której... resztę, dużo więcej trzeba, warto zobaczyć.  Przygoda, zabawa, dużo dobrych rozmów, ciekawych ujęć. Dużo symboli, nowe techniki, koncepcja młodych reżyserek zrealizowana od początku do końca. I przemyślenia - mądrość, która płynie z ekranu całymi strumieniami. Film nie jest przepełniony mądrością li-tylko ludzką; jest częścią tego przekazu, który nieustannie, choć szeptem powtarza Stwórca: "każde dziecko jest moim darem", "każde życie jest darem".
         "Tak w sumie to wszystko zaczęło się na obozie w Białej. Wtedy z druhną robiłyśmy sprawność <<Obrońcy życia>>. Wtedy to dowiedziałyśmy się więcej o działalności pro-life. Kiedy zobaczyłyśmy ogłoszenie o konkursie od razu byłyśmy chętne" - relacjonują początek przygody z XV Ogólnopolskim Konkursem "Pomóż ocalić życie bezbronnemu" o nagrodę im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki Danka i Emilka.
          Danusia dopowiada o tym, że o tym, że o przygotowania do filmu rozpoczęły pod koniec listopada. Wtedy napisały scenariusz, choć ten czy tak kształtował się na bieżąco. Choć był stres, to codziennie było także bardzo dużo motywacji.
            Przy filmie pomagało im wiele osób. Najważniejsi byli rodzice; "to oni byli dużym wsparciem oraz pomagali tworzyć nam to dzieło. Oprócz kilku osób na planie są też takie, które wspomagały nas modlitwą..." - wyjaśniają dziewczyny.
          Dla Emilki najtrudniejszą częścią zadania była organizacja planu. "Zarówno ustawianie ludzi, scenariusz, scenografia, niemały kłopot sprawiała także charakteryzacja." Danka dodaje: "myślę, że były takie sytuacje, które nas trochę stopowały; musiałyśmy wymyślić alternatywną opcję tego, co już miałyśmy zaplanowane. To było takie zderzenie naszych oczekiwań z rzeczywistością."
           Poruszyło je to , że otrzymały wiele wsparcia zarówno podczas kręcenia filmu jak i po prezentacji. To normalne - bo cały czas sprawy z tym związane zawierzały Bogu. Wierzą, że dzięki Niemu pojawiają się małe na razie owoce tego dzieła. 
          "Okazało się, że trochę podświadomie pokazałyśmy problem od bardzo wielu stron - np. cyber przemocy. Jednej z organizatorek bardzo spodobała się wykreowana przez nas postać głównej bohaterki. Urzekła ją też scena z mamą - wspomina Emilka. 

c.d.n.

Biwak Patriotyczny w Kudowie-Zdroju (23-24.03.2019)


więcej zdjęć z Gry Terenowej (23.03.2019)

Przypominaliśmy o ludziach honoru i wielkiej miłości do Ojczyzny

         Spotkali się w Skansenie – Muzeum Kultury Ludowej Pogórza Sudeckiego w Kudowie-Zdroju. Tam po uroczystym apelu, modlitwie i krótkich instrukcjach wyruszyli w trasę; niespełna 10 km, 13 stacji, wiele zadań, przygód. Czas dla siebie i bliskich ze swojego szczepu i z innych. Biwak Patriotyczny i II Gra Terenowa pod hasłem „Zachowali się jak trzeba”, który odbył się w dniach 23-24 marca 2019 roku zgromadził ponad 160 Skautów Króla z SK 1, SK 2, SK 5, SK 7, SK9, SK 10 oraz ze szczepu na próbie w Tarnowie. Wielkim błogosławieństwem tego dnia była prawie letnia pogoda.

Dlaczego żołnierze wyklęci? Dlaczego Inka?
     W Kudowie-Zdroju już w ubiegłym roku (2018) miała miejsce pierwsza Gra Terenowa „Zachowali się jak trzeba”. Wtedy postacią szczególnie poznawaną, na kanwie życia której tworzony był scenariusz był rtm Witold Pilecki. Temat związany z żołnierzami wyklętymi od co najmniej kilku lat intensywnie interesuje wiele osób ze środowiska SK 5; dlatego w tworzenie zarówno pierwszej jak i drugiej gry zaangażowane były całe rodziny i to kilka pokoleń. Dlaczego Inka? (Danusia Siedzik) Odpowiedzi pewnie jest wiele. Jedną z ważniejszych jest prawda o tym, że postać Inki jest bardzo zbliżona wiekiem do wielu skautów, w dodatku jest dziewczyną, a chcielibyśmy ukazać to, jak wiele zaangażowanych dziewczyn i kobiet było w proces tworzenia Polski na różnych jej etapach. Dodatkowo kwestia powinności, spraw, które po prostu należy czynić, „trzeba” - czy li to wszystko co jest w pewnym sensie nie modne i coraz rzadziej spotykane – to wszystko wypływa z przekazu, który swoim życiem zostawiła Siedzikówna.
Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”
W Grze chodziło o żołnierzy wyklętych, o pamięć. I zarazem zupełnie nie o to chodziło. Cóż to znaczy? Ta poznana, czy właściwie „liźnięta” zaledwie historia ma nas uczyć i wzywać do konkretnych postaw. Św. Jan Paweł II mówił: Nie sposób zrozumieć dziejów Narodu polskiego - tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z was - bez Chrystusa! Jeżeli odrzucimy ten klucz do zrozumienia samych siebie, narażamy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie sposób zrozumieć tego Narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, a zarazem tak straszliwie trudną - bez Chrystusa.” A skoro nie można zrozumieć bez Niego, bez naszego Zbawiciela, to jednym z najważniejszych kierunków naszego działania po Biwaku Patriotycznym powinna być MODLITWA. Modlitwa za Polskę, za dzieci i młodzież, za rodziny, za rządzących, za wszystkich Polaków. Tego Klucza odrzucić nie można, bo będzie to jak podcięcie korzeni, z których wyrastamy.
Organizacja Gry
Piszę ten tekst jako komendant szczepu, który wziął na siebie trud organizacji Gry oraz całego Biwaku, jednocześnie jako obserwator interakcji, rozmów, ciężkiej pracy, dołączania się nowych osób, które chciały mieć swój udział lub po prostu jakkolwiek nas wesprzeć. Jakie wnioski z tej obserwacji? Jest ich wiele! Po pierwsze: trzeba liderów i zapaleńców, którzy mają pomysł, widzą cel i zbiorą wokół siebie jakąś liczbę osób, która pomoże im w realizacji tego celu. Jeśli chodzi o naszą II Grę – takimi ludźmi byli dh Ewa i dh Patryk z SK 5; to oni „ciągnęli” tę wielką, bo kilkudziesięcioosobową maszynę organizacji Gry. Po drugie: dla wielu osób – tak dla uczestników (skautów) jak i dla rodziców, którzy przeszli trasę Gry czas ten był ważny, gdyż pokazał relacje, które miała Danusia z najbliższymi. „Dopiero do mnie dotarło od strony emocjonalnej, jaką cenę zapłacili ci ludzie; byli oni tacy sami jak my, nie jacyś super bohaterowie, których zbyt często odbieramy przez pryzmat kilku suchych faktów, które o nich wiemy.” - mówi mama skautów, która wraz z dziećmi uczestniczyła w Grze. Wreszcie niesamowicie istotne był fakt, iż udało się zgromadzić ponad 40 osób, które na co dzień mieszkają w zupełnie różnych miejscach, zajmują się różnymi sprawami, są w różnym wieku i mają całkowicie inne zainteresowania po to, aby pomóc dzieciom i młodzieży – naszym skautom w przeżyciu i doświadczeniu namiastki trudności, które towarzyszyły niełatwym losom żołnierzy podziemia niepodległościowego 1944-1963. Ta wspólna idea, koncept doprowadzał wielu do dawania z siebie naprawdę dużo. I co najpiękniejsze – wiele razy słyszałem słowo, które przez skautów jest znane i słyszane lub wypowiadana dość często: „służba”. Służba! Tak! Wielu pokazało w czasie tych dwóch dni, że właściwie rozumie to słowo i potrafi dać z siebie innym to, co ma najpiękniejszego.
Współpraca
Współpraca to jest to działanie, z którego wyrastają najpiękniejsze kwiaty i owoce. Kiedyś usłyszałem to zdanie podczas rekolekcji wielkopostnych, a chodziło o współpracę z łaską Bożą. Podczas tych dwóch dni (23-24.03.2019) doświadczaliśmy niejednokrotnie tego, że wielkie sprawy dzieją się w jedności i przy współpracy. Nie sposób wymienić wszystkich osób, ani środowisk zaangażowanych w przygotowanie i przeprowadzenie tego wydarzenia. Każdy był potrzebny, w pewnym sensie niezbędny, dzięki temu „zestawowi” darów, osób i talentów wydarzenie miało taki a nie innych charakter.
Historia bohaterstwa i wierności
Skaut Króla jest wierny Bogu, Kościołowi, rodzinie, przyjaciołom, Ojczyźnie. Dobrze wiemy, że wierności tym wartościom nie zawsze jest łatwa i często wymaga męstwa. Cóż to jest męstwo? Jest to trwanie przy decyzjach, przy wartościach, przy najważniejszych wyborach, przy Bogu mimo trudów, pomimo przeciwności, a nawet mimo zagrożenia zdrowia i życia. Takiej wierności Ojczyźnie uczy historia życia Danusi Siedzikówny. Tej historii zamkniętej w 13 stacji z pewnością nie udało się wyczerpać ani całkowicie opowiedzieć. Natomiast chodziło o takie „wejście” w wydarzenia z tamtego czasu, które pozostawią po sobie wdzięczność, dumę, chęć poszukiwania informacji i wiedzy na temat życia Inki i innych wyklętych. Chodziło o coś jeszcze: żeby wszyscy uczestnicy zrozumieli, że są wartości większe niż życie. Wydaje się, że cele udało się osiągnąć. Nad ich utrwaleniem pracować musimy w rodzinach i w naszych szczepach.
Wartość spotkania
Skauci Króla, zwłaszcza ci, którzy widują się tylko przy okazji obozów lubią spotykać się, poznawać i coś tworzyć razem. Przykładem tego są różne warsztaty i inne spotkania (choćby spotkanie instruktorów SK), które nam, dorosłym – instruktorom pokazują, jak wielka siła tkwi w formacji SK oraz jak wspaniałe i ciekawe mogą jej owoce. Szans na spotkanie podczas tych dwóch dni było wiele: od wspólnego maszerowania do spędzania wieczoru i noclegu w szkole w Kudowie-Zdroju; rozmowy, śpiewy, zabawy, gry. I to jak zwykle – cały czas za mało! Tam gdzie jest miłość, radość i inne owoce Ducha Świętego – tam jest i twórczość, bo Duch Święty tworzy w nas wszystkie dzieła Boże. Tak było i tym razem…
Słowa Rodziców – uczestników Gry
„Wędrówka… Ile ci ludzie musieli pokonywać trudności, ile było w nich determinacji, jak duży to musiał być wysiłek. Ci ludzie (żołnierze wyklęci) zrobili coś wielkiego – mama skautów z SK 7. „Tutaj można było dotknąć tematu z bliska i lepiej zrozumieć siłę poświęcenia i siłę determinacji jaką musieli mieć w sobie, żeby oddać życie. (…) Jaką wiarę i siłę trzeba było mieć, żeby podjąć walkę z tak olbrzymim przeciwnikiem, którą oni podjęli. Chwałą temu, że ich pamięć się pielęgnuje . Będziemy nieśli to dalej” - tato skautów z SK 7.

Wszystkim uczestnikom oraz służącym na różnych polach podczas przygotowania oraz przeprowadzenia II Gry Terenowej i całego Biwaku składamy serdeczna podziękowania. Niech Bóg wszystkim błogosławi.

Świadectwo z ewangelizacji na Przystanku Jezus - s. dh Faustyna




         W dniach od 29 lipca do 5 sierpnia 2018 roku, po raz kolejny została podjęta ogólnopolska inicjatywa ewangelizacyjna - Przystanek Jezus. Minęło sporo czasu, można więc już planować udział w tej akcji, w roku bieżącym. 
      Udział w tym niesamowitym przedsięwzięciu był dla mnie czasem doświadczenia wspólnoty Kościoła, który tętni życiem, wychodzi ze strefy komfortu i radośnie przekazuje wartości ewangeliczne swoim rówieśnikom. Przystanek Jezus to także bardzo konkretne doświadczenie działania Ducha Świętego, kiedy zdaję się wyłącznie na Jego działanie, to także zaufanie, a czasem oglądanie owoców Jego łaski. Bardzo mocnym doświadczeniem była dla mnie modlitwa nad pewną młodą Rosjanką, która nie była ochrzczona i nie wyznawała żadnej wiary. Zgodziła się jednak na modlitwę nad nią o doświadczenie miłości Boga. W trakcie modlitwy wydarzyło się coś, czego ona sama nie rozumiała. Mówiła, że czuje się bardzo szczęśliwa, trochę tak, jakby była pijana, ale przecież nie piła alkoholu… Podarowałam jej swój krzyżyk i oddałam Panu jej dalsze dojrzewanie w wierze. Bóg zechciał, żebyśmy się spotkały i wykorzystał tak niewiele, co mogłam jej dać, by przelać ogrom swojej miłości do tej konkretnej osoby. 
       Wierzę, że również Ty możesz doświadczyć mocy Bożego działania, wierzę, że również Ty możesz przyprowadzać do Boga tych, którzy jeszcze Go nie poznali.
s. dh. Faustyna Koczan 

Obóz zimowy 2019 SK 8 w Zamku Bierzgłowskim




       W dniach 25-27.01.2019 r. skauci ze szczepu nr 8 w Mszanie przebywali na zimowisku w Zamku Bierzgłowskim. Była to dla nich kolejna okazja do pogłębiania wiary, ale również zacieśniania więzi w szczepie. W tym roku skautom towarzyszyły słowa: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”, które były hasłem odbywających się w tym samym czasie Światowych Dni Młodzieży w Panamie.

      Choć wyjazd był krótki, przebiegał niezwykle intensywnie. Dzieci i młodzież odpoczywali aktywnie, jeżdżąc na łyżwach, brali udział w grze miejskiej i olimpiadzie. Każdy z siedmiu zastępów miał za zadanie przygotowanie krótkiej scenki dotyczącej zwiastowania. Okazją do ich zaprezentowania było niedzielne spotkanie z księdzem biskupem Wiesławem Śmiglem, który odprawił Mszę Świętą w intencji
skautów.

     Zimowisko w Zamku Bierzgłowskim stało się doskonałą okazją do pogłębienia więzi między skautami. Było też miłym wydarzeniem kończącym ferie zimowe.

Obóz zimowy SK Jarnołtowek 2019 (dla szczepów SK 5, SK 7 i SK 10)



 Mleko i miód”. Ślady na pustyni
(Obóz SK 5, SK 7 i SK 10)

        Spojrzenie miłości, połówka orzecha, maca, baranek, gorzkie zioła i gorzkie wody, manna i przepiórki, anioł śmierci i ratunek przez krew baranka – jak to połączyć? A jeśli już zostanie połączone, to co z tego wyjdzie? Odpowiedź jest prosta: obóz zimowy Skautów Króla poświęcony osobie Mojżesza dla części Okręgu Zachodniego: SK 5, SK 7 i SK 10 w Jarnołtówku.

Co, gdzie, kiedy?
      W dniach od 26 do 29 stycznia 2019 roku w Jarnołtówku odbył się obóz zimowy, w którym uczestniczyły trzy szczepy Skautów Króla. Skauci pod czujnym i opiekuńczym wzrokiem swoich instruktorów, a także rodziców przeżywali kolejne etapy „wtajemniczenia” w drogę, którą przeszedł Mojżesz, a do której przejścia zostali zaproszeni wszyscy. Ich zapał, radość, a także ciekawość kolejnego etapu tworzyły klimat obozu: można powiedzieć, że „im się chciało”. Zaangażowanie w poszczególne etapy drogi zostawiło w nich ślad, a właściwie – wiele śladów. Postaram się opowiedzieć o niektórych z nich...

W skrócie
    Skauci doświadczyli Bożej miłości i to takiej, która wyraża się zarówno w spojrzeniu Boga jak i naszych rodziców od pierwszych chwil naszego życia. Podonie jak Mojżesz (Wj 2,2), o którym jego mama powie, że jest piękny. Przyjęli Boże powołanie i dojrzewali do odpowiedzi - „oto jestem” na Boże: „JESTEM, KTÓRY JESTEM”. Po doświadczeniu plag, własnych słabości i trudów ze wstaniem z miejsca po to, aby wyruszyć w drogę w końcu wyszli. Przez Krew Baranka uratowani od śmierci szli przez pustynię do Krainy Mlekiem i Miodem Płynącej…
Pasje i marzenia
     Kiedy podjęliśmy decyzję o tym, że tematem obozu ma być Mojżesz rozpoczęliśmy gruntowne przygotowania. Wiele aspektów realizowanych na tym obozie wiązało się z pasjami instruktorów i skautów z poszczególnych szczepów: od zainteresowania egzegezą i teologią pastorlaną jednych, przez staranne przygotowanie śpiewu i zajęć skautowych związanych przynajmniej częściowo z życiem Mojżesza aż po stacje biegu patrolowego, do których każdy dołożył więcej niż przysłowiowe „pięć groszy”. Przygotowania realizowane były z pasją, a sam obóz był uwieńczeniem marzeń o tym, aby skauci doświadczali Boga, który wyzwala, powołuje do wielkich spraw i cały czas jest przy nas, aby wspierać w realizacji naszej posługi. W przygotowanie jednej ze stacji w czasie biegu patrolowe zaangażowani byli także wędrownicy, którzy upiekli baranki z ciasta babkowego.
Droga do Jarnołtówka
    Nasz obóz to współpraca Szczepów: z Kudowy-Zdroju, Szczep nr 5 przy Wspólnocie Przyjaciół Oblubieńca, Szczepu nr 7 – przy Wspólnocie i Szkole Nowej Ewangelizacji Zacheusz we Wrocławiu, a także Szczepu nr 10 przy Werbistowskiej Szkole Nowej Ewangelizacji z Nysy. Wszyscy instruktorzy pod batutą dh komendanta tworzyli wydarzenie, które miało możliwie w sposób najbardziej ciekawy, a zarazem prosty i oparty na Słowie Bożym pomóc w doświadczeniu Boga, który daje nam Siebie, Boga, który jest Dobry. Dzięki pomocy Ducha Świętego i otwartości na siebie nawzajem misja została zakończona sukcesem: powołanie podjęliśmy i przeszliśmy drogę. To znaczy ten jej fragment, który miał się wydarzyć na obozie; droga do Krainy Mlekiem i Miodem Płynącej trwa. Chcemy iść za Słupem Ognia i Słupem Obłoku (Duch Święty) i być Jemu posłuszni.
Miriam (Siostra Mojżesza) i Maryja
     Już przed obozem we wszystkich szczepach odbyły się specjalnie przygotowane medytacje nad własnym życiem w świetle pierwszego etapu życia Mojżesza, w którym to został on uratowany przez córkę faraona. Cichym bohaterem tej sceny biblijnej była Miriam, siotra Mojżesza. Skauci przed obozem, jeszcze w swoich szczepach, a także w czasie pierwszej stacji biegu patrolowego spotykali siostrę Mojżesza, co doprowadzało ich do oddania swojego życia Bogu przez wstawiennictwo Maryi. Opieka Maryi, jej cicha, a zarazem skuteczna obecność ma zaskakująco wiele wpsólnego z działaniem Miriam.
Kosz wiklinowy (połówka orzecha)
    Na zakończenie pierwszego apelu otrzymali połówki orzecha zaklejone fragmentem papieru z wypisanym siglem biblijnym: Wj 2,2; „ta kobieta poczęła i urodziła syna, a widząc, że jest piękny, ukrywała go przez trzy miesiące”. Piekno. Dobro. Słowo używane zamiennie w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie. O doświadczenie miłości dla skautów na cały obóz modliliśmy się już na samym początku – wielu skautów wracało do tej modlitwy kładąc rękę na sercu, a zarazem na połówce orzecha, która miała przypominać to, że jesteśmy chciani, upragnieni, że Bóg się o nas troszczy, mimo różnych niebezpieczeństw, że ma wspaniały plan dla każdego z nas.
Laski skautowe, laski Mojżesza, czy laski Boga?
     Kilka zastępów w czasie obozu przygotowywało laski skautowe. Trudno się dziwić, bo przecież Mojżesz i Aaron posługiwali się tym „gadżetem” i miał on ważne znaczenie i jeszcze ważniejsze zastosowanie. Otóż Mojżesz za pomocą laski uderzał wody morza, które się rozstąpiły, wyprowadzał wodę ze skały, trzymając laskę w ręku modlił sięo zwycięstwo w walce z Amalekitami, a laska Aarona połknęła laski mędrców i czarowników faraona. Laska Mojżesza i Aarona w Księdze Wyjścia kilka razy jest nazwana laską Boga. Jakieto ma dla nas znaczenie? Po pierwsze Mojżesz zanim Bóg objawił mu jego powołanie oraz Swoje imię prawdopodobnie przez 40 lat pasał owce swego teścia Jetry. Jest szansa, że większość tego czasu, a może nawet cały – czyninł to ze swoją laską, która mu poamagała w pilnowaniu i doglądaniu owiec, a także służyła do obrony przed drapieżnikami. Bóg pokazuje nam, że gto, co ćwiczymy, przygotowujemy, czego uczymy się przez wiele lat może w każdym momencie zostać przez Niego wykorzystane dla większej chwały Bożej. Po drugie laska przypominała Mojżeszowi, że on sam nie dokonał żadnych cudów ani znaków: to wszystko, co się stało w Jego życiu, to wielkie dzieła Boga, a jego zadaniem jest je głosić, świętować i celebrować z narodem wybranym, trwać w dziękczynineniu i uwielbieniu.
Olimpiada i Eucharystia
    Wiele punktów dnia przeplatało nasze kierunki oddziaływań wychowawczych: po przeżyciu olimpiady, w czasie której skauci z zapałem rywalizowali w różnych dyscyplinach, po zajęciach skautowych przyszedł czas na Eucharystię, centrum Dnia Pańskiego – niedzieli. Uroczysty charakter celebracji podkreślony właściwym przygotowaniem zewnętrznym (piękne stroje, mundury, itp.) jak i wewnętrznym – wszyscy, którzy przygotowali się, mogli skorzystać z sakramentu Pokuty i pojednania. Eucharystię w naszej intencji sprawował nasz komendant okręgowy – phm ks. Mateusz Ciesielski.
Bieg patrolowy
    Każdy punkt biegu patrolowego znaczył tak wiele, że przy jego pomocy można by przygotować i przeprowadzić oddzielny obóz: skauci kropili drzwi krwią baranka, spożywali paschalną wieczerzę (baranka z ciasta oraz macę) popijąc gorzkimi ziołami, zanurzali wykonane przez siebie krzyże w wodzie na znak prośby do Boga uczynienie słodkimi wód naszego życia, na znak pragnienia przyjęcia krzyża jak Chrystus, tańczyli po przejściu morza, szukali i spożywali mannę, zatrzymywali się przy złotym cielcu, a także wywyższali węża na pustyni. To tylko krótki opis, trochę wyrwany z kontektu całościowych przeżyć, niemożliwy do wyobrażenia dla tych, których z nami nie było! Tak! Cały bieg doprowadzał do przeżycia i doświadczenia tego, że Pan chce nam dawać Siebie, pragnie każdego dnia być blisko każdego z nas abyśmy doświadczali pełni w Nim – abyśmy w Nim, przy Nim budowali Królestwo Boże (Krainę Mlekiem i miodem Płynącą).
Przez Baranka Krew
    Drugiego dnia obozu przeżywaliśmy spotkanie z faraonem, który po dziesiątej pladze egipskiej przyszedł do Mojżesza. Każdy zastęp wcielał się w rolę Mojżesza, a faraon (dh Mateusz Ciesielski) wypowiadał ważne słowa, na podstawie jednego z midraszów żydowskich: „Synowie Izraela, jesteście wolni! Byliście moimi niewolnikami, a oto teraz jesteście sługami Przedwiecznego”. Po tym wydarzeniu skauci obejrzeli fragment kreskówi „Watch the lamb” a następnie po nauczaniu uwielbiali Pana. Ważną kwestią, którą wszyscy wspólnie sobie uświadomiliśmy była prawda o tym, że wszyscy zostaliśmy wyzwoleni przez Krew Chrystusa, przez Jego Mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Kropla Krwi Nowego Baranka – Jezusa, została umieszczona na naszywce obozowej, aby przypominać nam o tym Kto i w jaki sposób odkupił każdego z nas dając nam przystęp do Boga.
Mleko i miód
    Bóg obiecał Mojżeszowi, że wyprowadzi naród Izraela do krainy mlekiem i miodem płynącej. Z wiedzy o warunkach geograficznych, o tym, jak wyglądała ta kraina, do której podążali Izraelici wiemy, że nie była to bardzo urodzajna ziemia opływająca we wszelkie dobra. Tym bardziej szukaliśmy wspólnie znaczenia głównego tematu naszego obozu. Droga, którą przebyliśmy doprowadziła do odkrycia, że nie chodzi o opływanie w prawdziwe mleko i rzczywisty miód; raczej chodzi o doświadczanie każdego dnia Boga, który chce siebie dawać, podobnie jak Izraelitom na pustyni (manna i przepiórki). Dziać się to może wtedy, kiedy „zbliżymy się do Pana” (Wj 16,9) i będziemy żyć w całkowitym zaufaniu co do tego, że każdego dnia dostaniemy tyle, ile potrzebujemy.
     Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy wspomagali nas w organizacji i przygotowaniach do tego obozu. Za każdą modlitwę, dobre słowo, a także wsparcie rodziców i opiekunów.
Idziemy dalej. Chcemy wychodzić na pustynię, aby w namiocie spotkania spotykać Pana, aby pozwalać prowadzić się Duchowi Świętemu poprzez Słowo Boże, sakramenty, a także poprzez formację w szczepach Skautów Króla. Pragniemy dowiadczać bogactwa, pełni, obfitości, krainy mlekiem i miodem płynącej – w Bogu. Nie gdzie indziej. Chcemy rozkoszować się tym, co ma przygotowane dla nas każdego dnia.
Możesz – wszystko! Z Bożą – pomocą! (Mojżesz wszystko).

Dh Jarosław Komorowski


Obóz zimowy Okręgu Południowego SK (Załęcze Wielkie 2018)




         W dniach 27-30.12.2018 odbył się obóz zimowy Okręgu Południowego Skautów Króla. Podczas pobytu w gościnnym ośrodku ZHP "Nadwarciański Gród" w Załęczu Wielkim towarzyszyło nam hasło "Misja w mocy Ducha Świętego". Pod komendą druhny pwd Ani Różańskiej skauci ze szczepów SK2 i SK4 w Gliwicach, SK6 w Świerklańcu oraz szczepu na próbie w Tarnowie świetnie się bawili. Komendantkę dzielnie wspierała Groźna Oboźna dh Magda, i cała gromada kadry młodszej i starszej.
       Olimpiada i bieg patrolowy to stałe elementy każdego obozu SK. Podobnie jest z codziennym apelem, rozważaniem Pisma Św. oraz uwielbieniem. Tak samo było w Załęczu - wersety mówiące o postaciach ze Starego i Nowego Testamentu, posłanych i wspieranych przez Boga podczas swojej misji, towarzyszyły skautom od porannego apelu aż po wieczorne uwielbienie z katechezą. Te same postacie - Mojżesza, Jonasza i Piotra - skauci spotkali na trasie biegu patrolowego. W międzyczasie chłopcy i dziewczęta pod czujnym okiem instruktorów tworzyli świeczniki z drewna, szyszek i gałęzi, wypalali wzory na deseczkach, ozdabiali pudełka techniką decoupage a nawet produkowali skarpetkowce - stwory ze skarpetek wypełnionych ryżem. Nie zabrakło podchodów i skradania się w lesie, a zagubiona przez dh Mateusza, i odnaleziona w ciemności przez zastęp Szybkich Sów krótkofalówka doczekała się nawet piosenki śpiewanej na apelu.
      W zabawie nie przeszkodziło nam zimno ani deszcz, a gdy wyjeżdżaliśmy wielu skautom i członkom kadry towarzyszyło uczucie zbyt krótkiego czasu spędzonego wspólnie na skautowych aktywnościach.
pwd Mateusz Nowak

Boże Narodzenie 2018



Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami. Mt 1,23

Życzymy Wam by święta Bożego Narodzenia przyczyniły się do spełnienia Waszych pragnień, by w tym pięknym, rodzinnym czasie refleksja nad prawdą zawartą w Ewangelii ukazała nam Boga, dawcę miłości i pokoju.

Spotkanie w czasie przekazania Światełka Betlejemskiego Prezydentowi RP

W dniu 18 grudnia 2018 r. Dzięki wsparciu ZHP, RR i innych organizacji harcerskich i skautowych posiadających protektorat Prezydenta RP (o który my również wystąpiliśmy), byliśmy obecni na spotkaniu w czasie którego zostało przekazane Światełko Betlejemskie Prezydentowi RP panu Andrzejowi Dudzie.
Jesteśmy bardzo wdzięczni za możliwość uczestnictwa w tym święcie.










ROHiS

Czuwaj w dniu 18.12.2019 r. podpisaliśmy umowę w ramach dofinansowania z Rządowego programu Wsparcia Rozwoju Organizacji Harcerskich i Skautowych.

Protokół dla bezpieczeństwa


        21 czerwca 2018 roku Komendant Główny PSP, Komendant Główny Policji Dyrektor Generalny Lasów Państwowych podpisali z przedstawicielami organizacji harcerskich „Protokół uzgodnień w zakresie wzmocnienia bezpieczeństwa na obozach harcerskich pod namiotami”.

Więcej o dokumencie ja i sam dokument po klikniięciu TUTAJ.

Szczep nr 6 otwarty w Świerklańcu!


      
        Po bardzo długich i intensywnych przygotowaniach, 26 maja zakończyliśmy ponadroczny okres „próby” i nastąpiło otwarcie Szczepu nr 6 przy wspólnocie „w Drodze” w Świerklańcu. 
        Dziękujemy Bogu za siły i powołanie oraz ludziom, których obecność i modlitwa nas niosła: księżom Krzysztofowi i Mateuszowi za odprawienie mszy w naszej intencji (Ks. Mateuszowi również za słowo), Komendantowi Głównemu z rodziną, Komendant Okręgowej Kasi, gościom z zaprzyjaźnionych wspólnot SNE Gliwice, Szekinah Gliwice, rodzinom skautów, wspólnocie za obecność i wsparcie w organizacji uroczystości, ks. Proboszczowi za miejsce i życzliwość, fotografom (Mariuszowi, Maciejowi...) ...WSZYSTKIM, którzy cieszyli się z nami! 
       A o tym, jak było, niech choć w małym stopniu „opowiedzą” zdjęcia...
Kadra Szczepu nr 6 w Świerklańcu

Komendanta Głównego SK życzenia z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego



       "Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby martwi. Anioł zaś przemówił do niewiast: "Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak zapowiedział. Przyjdźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: "Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie". Oto, co wam powiedziałem". Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: "Witajcie!" One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: "Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą". 
(Mk 16,1-8)

Jezus Zmartwychwstał!
            Drodzy skauci i instruktorzy.
Z okazji Świąt zmartwychwstania naszego Króla, życzę wam głębokiego doświadczenia obecności naszego Pana. By każdy z nas z odwagą szedł i głosił: Jezus Zmartwychwstał!
By prawda ta została ogłoszona całemu światu!
W imieniu Komendy Głównej SK

Komendant Główny SK
hm. Paweł Chwiłkowski

Skauci Króla ze Szczepu w Mszanie podczas diecezjalnych obchodów 33 ŚDM w Toruniu



    
     W Niedzielę Palmową 25.03.2018 r. w diecezjach całego świata obchodzony był Światowy Dzień Młodzieży. Po raz pierwszy w obchodach w Toruniu uczestniczyli Skauci Króla ze szczepu w Mszanie. Oprócz kilkunastu wędrowniczek i wędrowników w spotkaniu wzięło udział kilka osób niezrzeszonych.

         Obchody Światowego Dnia Młodzieży rozpoczęły się w kościele pw. Ducha Świętego. Tam młodzież miała okazję wysłuchać koncertu zespołu Synowie z Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu oraz zespołu Sunday Worship. Koncerty dały okazję do wspólnego uwielbienia i modlitewnej adoracji. Katechezę dla młodzieży wygłosił ojciec Maciej Ziębiec, który próbował uświadomić słuchającym, jak wiele fałszywych obrazów Boga budujemy sobie każdego dnia. Ważnym elementem spotkania były świadectwa.

       Po zakończonej adoracji uczestnicy Światowego Dnia Młodzieży w radosnej procesji przeszli do katedry świętych Janów, gdzie wzięli udział w Mszy Świętej, której przewodniczył bp Wiesław Śmigiel. Skauci Króla z Mszana wzięli czynny udział w procesji, niosąc przygotowane przez siebie pochodnie.

      Spotkanie zakończyło się wspólnym posiłkiem. Wyjazd do Torunia był szansą na spotkanie ze wspólnotami młodzieżowymi z całej diecezji oraz radosne świętowanie Niedzieli Palmowej.

Orędzie Papieża Franciszka na 33 Światowy Dzień Młodzieży (Niedziela Palmowa 2018)





„Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30)
Drodzy młodzi,
Światowe Dni Młodzieży 2018 stanowią krok naprzód w przygotowaniu międzynarodowego spotkania, które odbędzie się w Panamie w styczniu 2019 roku. Ten nowy etap naszej pielgrzymki przypada na rok, w którym zwołane jest Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów na temat: „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. To dobry zbieg okoliczności. Uwaga, modlitwa i refleksja Kościoła będą skierowane na Was, ludzi młodych, z pragnieniem zrozumienia, a przede wszystkim przyjęcia drogocennego daru, jakim jesteście dla Boga, dla Kościoła i dla świata.
Jak już wiecie, postanowiliśmy, aby w tej drodze towarzyszył nam wzór i wstawiennictwo Maryi, młodej kobiety z Nazaretu, którą Bóg wybrał jako Matkę swego Syna. Idzie ona z nami ku Synodowi i Światowym Dniom Młodzieży w Panamie. Jeśli w ubiegłym roku prowadziły nas słowa Jej kantyku uwielbienia: „Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1,49) – ucząc nas upamiętniać przeszłość – to w bieżącym roku staramy się słuchać wraz z Nią głosu Boga, który budzi odwagę i daje łaskę konieczną, aby odpowiedzieć na Jego wezwanie: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30). Są to słowa wypowiedziane przez posłańca Boga, archanioła Gabriela, do Maryi, prostej dziewczyny z małej wioski w Galilei.
1. Nie bój się!
To zrozumiałe, że nagłe pojawienie się anioła i jego tajemnicze pozdrowienie: „Bądź pozdrowiona pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1,28), wywołały silny niepokój w Maryi, zaskoczonej tym pierwszym objawieniem jej tożsamości i powołania, do tej pory jej nieznanych. Maryja, podobnie jak inne postacie z Pisma Świętego, drży w obliczu tajemnicy powołania Boga, który w jednej chwili stawia ją przed ogromem swego planu i sprawia, że odczuwa ona całą swą małość skromnego stworzenia. Anioł, czytając w głębi jej serca, mówi do niej: „Nie bój się”! Bóg czyta również w naszych sercach. Dobrze zna wyzwania, jakim musimy stawić czoło w życiu, zwłaszcza, gdy stajemy w obliczu decyzji fundamentalnych, od których zależy, kim będziemy i co zrobimy na tym świecie. To „ciarki” jakie odczuwamy, gdy mamy do czynienia z decyzjami dotyczącymi naszej przyszłości, naszego stanu życia, naszego powołania. W takich chwilach jesteśmy wzburzeni i ogarnia nas wiele lęków.
A Wy, ludzie młodzi, jakie żywicie obawy? Co was najbardziej niepokoi w głębi serca? W wielu z was istnieją obawy „drugoplanowe”, że nie jesteście kochani, lubiani, nie akceptowani takimi, jakimi jesteście. Dziś jest wielu młodych, którzy mają poczucie, że muszą być inni od tego, czym są w rzeczywistości, próbując się dostosować do często sztucznych i nieosiągalnych standardów. Nieustannie dokonują retuszowania swoich wizerunków, chowając się za maskami i fałszywymi tożsamościami tak, że sami niemal stają się “fake’iem”. U wielu z nich mamy do czynienia z obsesją na tle otrzymywania jak największej liczby „polubień”. I z tego poczucia nieadekwatności rodzi się wiele obaw i niepewności. Inni lękają się, że nie znajdą bezpieczeństwa emocjonalnego i zostaną sami. W wielu, w obliczu niepewności związanej z pracą, wkracza lęk przed niemożnością znalezienia satysfakcjonującej afirmacji zawodowej, nie spełnienia swoich marzeń. Te obawy są dziś bardzo obecne w wielu młodych ludziach, zarówno wierzących, jak i niewierzących. Także ci, którzy przyjęli dar wiary i poważnie poszukują swojego powołania, nie są rzecz jasna wolni od strachu. Niektórzy myślą: może Bóg chce ode mnie, albo zażąda ode mnie za wiele. Może przemierzając drogę wskazaną mi przez Niego, nie będę naprawdę szczęśliwy, albo nie będę mógł sprostać temu, o co mnie prosi. Inni zadają sobie pytanie: czy podążam drogą wskazaną mi przez Boga, kto może mi zagwarantować, że będę mógł podążać nią do końca? Czy nie ulegnę zniechęceniu? Czy nie stracę entuzjazmu? Czy będę umiał wytrwać przez całe me życie?
W chwilach, kiedy wątpliwości i lęk tłoczy się w naszych sercach, konieczne staje się rozeznanie. Pozwala nam ono uporządkować zamęt w naszych myślach i uczuciach, aby działać w sposób właściwy i roztropny. Pierwszym krokiem w tym procesie prowadzącym do przezwyciężenia lęków jest ich wyraźne określenie, by nie okazało się, że marnujemy czas i energię, padając łupem nietrwałych upiorów pozbawionych oblicza. W tym celu zapraszam wszystkich, byście spojrzeli do swego wnętrza i nazwali wasze lęki po imieniu. Zadajcie sobie pytanie: co mnie martwi, czego boję się najbardziej dzisiaj, w konkretnej sytuacji, której doświadczam? Co mnie blokuje i nie pozwala mi iść naprzód? Dlaczego nie mam odwagi, by dokonać ważnych decyzji, które powinienem podjąć? Nie lękajcie się uczciwie spojrzeć na swoje lęki, uznać je takimi, jakimi są, i zmierzyć się z nimi. Biblia nie zaprzecza ludzkiemu uczuciu strachu ani wielu przyczynom, które mogą go powodować. Abraham się bał (por. Rdz 12, 10), Jakub się lękał (por. Rdz 31,31; 32,8), a również Mojżesz (por. Wj 2,14, 17,4), Piotr (Mt 26,69nn) i Apostołowie (Mk 4,38-40Mt 26,56). Sam Jezus, chociaż na nieporównywalnym poziomie, także doświadczał lęku i udręki (Mt 26, 37; Łk 22, 44).
„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (Mk 4,40). Ta reprymenda Jezusa wobec uczniów pozwala nam zrozumieć, jak często przeszkodą dla wiary nie jest niewiara, ale bojaźń. Dlatego dzieło rozeznania, po zidentyfikowaniu naszych lęków, musi nam pomóc w ich przezwyciężeniu, otwierając nas na życie i ze spokojem stawiając czoło wyzwaniom, jakie nam ono przedstawia. W szczególności dla nas, chrześcijan, bojaźń nigdy nie może mieć ostatniego słowa, ale powinna stanowić okazję, aby dokonać aktu wiary w Boga… a także wiary w życie! Oznacza to uwierzenie w zasadniczą dobroć istnienia, które dał nam Bóg, zaufanie, że prowadzi On do dobrego celu przez często tajemnicze dla nas okoliczności i zmienne koleje losu. Jeśli zamiast tego podsycamy lęki, będziemy zmierzali do zamknięcia się w sobie, zabarykadowania się, by bronić się przed wszystkim i wszystkimi, pozostając jakby sparaliżowani. Musimy zareagować! Nigdy się nie zamykaj! W Piśmie Świętym znajdujemy 365 razy wyrażenie „nie lękajcie się”, ze wszystkimi jego odmianami. To jakby powiedzieć, że każdego dnia roku Pan chce, abyśmy byli wolni od bojaźni.
Rozeznanie staje się nieodzowne, w kontekście poszukiwania własnego powołania. Bowiem najczęściej nie jest ono natychmiast jasne czy zupełnie oczywiste, ale rozumiemy je stopniowo. Koniecznego do przeprowadzenia w tym przypadku rozeznania nie należy rozumieć jako indywidualnego wysiłku introspekcji, którego celem jest lepsze poznanie naszych mechanizmów wewnętrznych, aby się umocnić i osiągnąć pewną równowagę. Osoba może stać się wówczas silniejsza, ale pozostaje mimo to zamknięta w ograniczonej perspektywie swoich możliwości i poglądów. Natomiast powołanie jest wezwaniem Boga, a rozeznanie w tym przypadku polega przede wszystkim na otwarciu się na Innego, który wzywa. Jest zatem konieczna cisza modlitwy, aby wysłuchać głosu Boga, który rozbrzmiewa w sumieniu. Puka On do drzwi naszych serc, tak jak to uczynił z Maryją, pragnąc zawrzeć z nami przyjaźń w modlitwie, mówić do nas poprzez Pismo Święte, obdarzyć nas swoim miłosierdziem w Sakramencie Pojednania, aby stać się z nami jedno w Komunii Świętej.
Ale ważne jest również skonfrontowanie i dialog z innymi, naszymi braćmi i siostrami w wierze, którzy mają większe doświadczenie i pomagają nam widzieć lepiej i wybierać między różnymi opcjami. Młody Samuel, kiedy usłyszał głos Pana, nie rozpoznał go od razu i pobiegł trzykrotnie do Helego, starego kapłana, który w końcu podsunął mu właściwą odpowiedź, jaką należy dać na wezwanie Boga: „Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 9). W waszych wątpliwościach wiedzcie, że możecie liczyć na Kościół. Wiem, że są świetni kapłani, osoby konsekrowane, wierni świeccy, wielu z nich młodych, którzy ze swej strony mogą wam towarzyszyć jako starsi bracia i siostry w wierze. Ożywiani przez Ducha Świętego, będą umieli wam pomóc w rozwikłaniu waszych wątpliwości i odczytaniu planu waszego osobistego powołania. „Inny” to nie tylko przewodnik duchowy, ale także ten, który pomaga nam otworzyć się na wszystkie nieskończone bogactwa egzystencji, jakimi obdarzył nas Bóg. Trzeba otwierać przestrzenie w naszych miastach i wspólnotach, aby wzrastać, marzyć, patrzeć na nowe perspektywy! Nigdy nie traćcie smaku radowania się ze spotkania, z przyjaźni, smaku wspólnego marzenia, pielgrzymowania z innymi. Prawdziwi chrześcijanie nie boją się otwierać na innych, dzielić się przestrzeniami życiowymi, przekształcając je w przestrzenie braterstwa. Drodzy młodzi, nie pozwalajcie, aby przebłyski młodości gasły w mroku zamkniętego pokoju, w którym jedynym oknem na świat jest komputer i smartfon. Otwórzcie na oścież drzwi waszego życia! Niech wasze przestrzenie i wasz czas będą zapełnione konkretnymi ludźmi, głębokimi relacjami, w których możecie dzielić się autentycznymi i realnymi doświadczeniami w waszym codziennym życiu.
2. Maryja!
„Wezwałem cię po imieniu” (Iz 43, 1). Pierwszym powodem, aby się nie lękać jest właśnie fakt, że Bóg wzywa nas po imieniu. Anioł, posłaniec Boga, zwrócił się do Maryi po imieniu. Nadawanie imion jest właściwe Bogu. W dziele stworzenia powołuje On do istnienia każde stworzenie jego imieniem. Za imieniem kryje się pewna tożsamość, która jest wyjątkowa we wszystkim, w każdym człowieku, w tej intymnej istocie, którą do końca zna tylko Bóg. Ta boska prerogatywa została następnie współdzielona z człowiekiem, któremu Bóg zezwolił na nadawanie imion zwierzętom, ptakom, a nawet swoim dzieciom (Rdz 2, 19-21; 4.1). Wiele kultur podziela tę głęboką wizję biblijną uznając w imieniu objawienie najgłębszej tajemnicy życia, znaczenia danej egzystencji.
Bóg wzywając kogoś po imieniu jednocześnie objawia mu jego powołanie, swój plan świętości i dobra, poprzez który osoba ta stanie się darem dla innych i który uczyni ją wyjątkową. I także wówczas, kiedy Pan zechce poszerzyć horyzonty danego życia, postanawia nadać powołanej osobie nowe imię, tak jak to czyni w przypadku Szymona, nazywając go „Piotrem”. Stąd wziął się zwyczaj przyjmowania nowego imienia, kiedy wstępujemy do zakonu, wskazującego na nową tożsamość i nową misję. Boże powołanie, będąc osobistym i niepowtarzalnym, wymaga od nas odwagi, by uwolnić się od ujednolicających schematów myślowych, tak aby nasze życie mogło być rzeczywiście oryginalnym i niepowtarzalnym darem dla Boga, dla Kościoła i dla innych.
Drodzy młodzi, bycie powołanym po imieniu to zatem znak naszej wielkiej godności w oczach Boga, Jego upodobania względem nas. I Bóg wzywa każdego z was po imieniu. Wy jesteście owym „ty” Boga, cennymi w Jego oczach, godnymi szacunku i umiłowanymi (por. Iz 43, 4). Przyjmujcie z radością ten dialog, jaki proponuje wam Bóg, to wezwanie, jakie kieruje On do was, powołując po imieniu.
3. Znalazłaś łaskę u Boga
Głównym powodem, dla którego Maryja nie powinna się lękać, jest to, że znalazła łaskę u Boga. Słowo „łaska” mówi nam o miłości bezinteresownej, nienależnej. Jak bardzo dodaje nam otuchy świadomość, że nie musimy sobie zasłużyć na bliskość i pomoc Boga, przedstawiając wcześniej „program doskonałości”, pełen zasług i sukcesów! Anioł mówi do Maryi, że już znalazła łaskę u Boga, a nie, że ją otrzyma w przyszłości. A samo sformułowanie słów anioła pozwala nam zrozumieć, że boska łaska jest nieustanna, nie jest czymś przemijającym czy chwilowym i dlatego nigdy jej nie zabraknie. Również w przyszłości zawsze będzie nas wspierała łaska Boża, przede wszystkim w chwilach próby i ciemności.
Nieustanna obecność Bożej łaski zachęca nas do ufnego przyjęcia naszego powołania, co wymaga dążenia do wierności, które trzeba ponawiać każdego dnia. Droga powołania nie jest bowiem pozbawiona krzyży: są nimi nie tylko początkowe wątpliwości, ale także częste pokusy napotykane po drodze. Poczucie nieadekwatności towarzyszy uczniowi Chrystusa aż do końca, ale ten uczeń wie, że jest wspomagany łaską Boga.
Słowa anioła zstępują na ludzkie lęki, rozpraszając je mocą przynoszonej przez nie dobrej nowiny: nasze życie nie jest czystym przypadkiem i jedynie walką o przetrwanie, ale każdy z nas stanowi historię umiłowaną przez Boga. Znalezienie „łaski w Jego oczach” oznacza, że Stwórca dostrzega wyjątkowe piękno naszej istoty i ma wspaniały plan dla naszego życia. Ta świadomość nie rozwiązuje oczywiście wszystkich problemów, ani nie usuwa niepewności życia, ale ma moc jego dogłębnego przemieniania. Nieznane, które przyniesie nam przyszłość, nie jest mroczną groźbą, którą musimy przetrwać, ale czasem sprzyjającym, danym nam by żyć wyjątkowością naszego osobistego powołania i dzielić je z naszymi braćmi i siostrami w Kościele i w świecie.
4. Odwaga w teraźniejszości
Z pewności, że łaska Boża jest z nami, wypływa siła posiadania odwagi w chwili obecnej: odwagi realizowania tego, czego Bóg chce od nas tu i teraz, w każdej dziedzinie naszego życia. Odwagi, by przyjąć powołanie, które ukazuje nam Bóg; odwagi, by żyć naszą wiarą, nie ukrywając jej ani nie pomniejszając.
Tak, bo kiedy otwieramy się na łaskę Bożą, to, co niemożliwe staje się rzeczywistością. „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31). Łaska Boża dotyka owego „dzisiaj” waszego życia, „porywa” was takimi, jakimi jesteście, ze wszystkimi waszymi lękami i ograniczeniami, ale objawia także wspaniałe plany Boga! Wy, młodzi potrzebujecie poczucia, że ktoś naprawdę w was wierzy: wiedzcie, że Papież wam ufa; że Kościół wam ufa! A wy, ufajcie Kościołowi!
Młodej Maryi powierzono ważne zadanie właśnie dlatego, że była młoda. Wy, ludzie młodzi, macie siłę, przechodzicie przez etap życia, w którym z pewnością nie brakuje energii. Używacie tej siły i energii, aby ulepszyć świat, zaczynając od tego, co najbliżej was. Pragnę, aby w Kościele powierzono wam ważne obowiązki, aby była odwaga pozostawiania wam przestrzeni; a Was proszę: przygotujcie się, aby te obowiązki przyjąć.
Zachęcam was do ponownej kontemplacji miłości Maryi: miłości troskliwej, dynamicznej, konkretnej. Miłości pełnej śmiałości i całkowicie nakierowanej na dar z siebie. Kościół przeniknięty tymi cechami maryjnymi będzie zawsze Kościołem wychodzącym, który wykracza poza swoje ograniczenia i granice, aby sprawić, że otrzymana łaska będzie przeobfita. Jeśli damy się zauroczyć przykładem Maryi, to będziemy konkretnie żyli miłością, która nas pobudza do miłowania Boga ponad wszystko i ponad samych siebie, aby kochać ludzi, z którymi dzielimy nasze codzienne życie. Będziemy też miłowali tych, którzy mogą się nam wydawać niezbyt mili. To jest miłość, która staje się służbą i poświęceniem, szczególnie wobec najsłabszych i najuboższych, która przemienia nasze oblicza i napełnia nas radością.
Chciałbym zakończyć pięknymi słowami świętego Bernarda ze słynnej homilii o tajemnicy Zwiastowania, słowami, które wyrażają oczekiwanie całej ludzkości na odpowiedź Maryi: „Usłyszałaś, Dziewico, że poczniesz i porodzisz Syna; usłyszałaś, że stanie się to nie za sprawą człowieka, ale z Ducha Świętego. Wyczekuje anioł na odpowiedź… Oczekujemy i my, o Pani, na słowo zmiłowania… Dzięki Twemu słowu mamy zostać odnowieni i przywróceni życiu… Tego wyczekuje cały świat, do stóp Twoich się ścielący” (Kazanie 4, 8-9; Liturgia Godzin, tom I, wydanie II Pallottinum 2006, s. 318).
Drodzy młodzi, Pan Jezus, Kościół, świat, oczekują także na waszą odpowiedź na wyjątkowe powołanie, jakie otrzymuje każdy w tym życiu! Kiedy zbliża się ŚDM w Panamie, zachęcam Was do przygotowania się na to nasze spotkanie z radością i entuzjazmem ludzi, którzy chcą wziąć udział w wielkiej przygodzie. ŚDM jest dla odważnych! Nie dla młodych, którzy szukają jedynie wygody i którzy wycofują się przed trudnościami. Czy przyjmujecie wyzwanie?
Watykan, 11 lutego, VI niedziela okresu zwykłego, Wspomnienie Matki Bożej z Lourdes.